PANIE DOKTORZE, JESTEM ZDROWY!

23 grudnia


- Dobrze, proszę pana, to jeszcze ostatnia rzecz. Choruje pan na coś?
- Nie, panie doktorze. Jestem zdrowy. To w ogóle mój pierwszy pobyt w szpitalu!
- Na pewno? Bierze pan jakieś leki?
- No biorę. Ampril na nadciśnienie i Metformax, bo mam za wysokie cukry.

Taką rozmowę już na studiach odbywa się średnio raz na tydzień, może czasami zmieniają się niektóre szczegóły. Sens pozostaje ten sam. Niestety, takie podejście może okazać się bardzo niebezpieczne. A wszystko przez lenistwo.

Nasze mózgi uwielbiają iść na skróty. Takie podejście oszczędza im wiele energii i pozwala zająć się istotnymi sprawami. Na większość rzeczy reagujemy schematycznie, stereotypowo. Dzięki temu nie paraliżuje nas mnogość bodźców, które codziennie do nas docierają i, zwykle, takie zachowanie działa świetnie. Widząc czerwone światło nie zastanawiamy się co powinniśmy zrobić. Stajemy i unikamy pędzącego pociągu.

Ta droga na skróty jest cholernie widoczna w naszym myśleniu o zdrowiu - jako o braku objawów - i chorobach - jako o ich obecności. Czasy takiego podejścia minęły jednak mniej więcej, kiedy uporaliśmy się epidemiami chorób zakaźnych. W dzisiejszym świecie większość dolegliwości to choroby przewlekłe – potrafimy je lepiej lub gorzej kontrolować, załagodzić objawy, ale nie możemy wyleczyć. Wymagają one stałej terapii, inaczej doprowadzają do powikłań, często zagrażających życiu. Właśnie dlatego musimy zmienić podejście nasze, rodziców, dziadków, czy kogokolwiek na kim nam zależy.

Cukrzyca, nadciśnienie, choroba wieńcowa… tej listy mógłbym nie kończyć. Jeśli się rozwiną, zostaną z nami na zawsze. Zmieniając tryb życia, utrzymując odpowiednią dietę, przyjmując leki, będziemy mogli je załagodzić, uciszyć, ale nie wyleczyć. Zostaną z nami do końca życia. Podstępne i czekające na swój czas. Dobra wiadomość jest taka, że możemy być od nich sprytniejsi, jeśli tylko trochę się postaramy.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.