"ZRÓBMY MU JESZCZE ECHO SERCA" - HISTORIA Z SOR

02 kwietnia


W tekście znajduje się kilka specjalistycznych terminów – jeśli chcesz sprawdzić co oznaczają, albo po prostu chcesz wiedzieć więcej, kliknij w odnośnik.


SOR jest dla szpitala swoistym filtrem, który oddziela pacjentów wymagających specjalistycznego leczenia od całej reszty. Nie ma tutaj czasu na szeroką diagnostykę i planowanie przewlekłego leczenia. Zbieramy wywiad, wykonujemy potrzebne badania, podajemy podstawowe leki i decydujemy co zrobić dalej – przyjąć na oddział, czy odesłać do domu. Czasami, ta ostatnia decyzja ma ogromne znaczenie dla życia pacjenta. Tak właśnie było w przypadku mężczyzny, który pojawił się u nas kilka dni temu.


Prolog

Ów mężczyzna przyjechał do szpitala własnym samochodem. Od kilku dni czuł się słabo, ale tego popołudnia było jeszcze gorzej. Znaczne osłabienie, zawroty głowy, utraty równowagi, ból w klatce piersiowej. Długo zastanawialiśmy się w jaki sposób dał radę jechać autem i szczęśliwie dotrzeć na miejsce. Już na pierwszy rzut oka widzieliśmy, że dzieje się coś niedobrego - pacjent poruszał się powoli, jakby oszczędzając tę resztkę sił, która mu została. Jego twarz była ziemista, blada, pozbawiona, normalnych o tej porze roku, rumieńców. Mówienie sprawiało mu trudność, odpowiadał więc krótko i zwięźle, odpuszczając długie historie z życia. 

Zaczęliśmy diagnostykę. Najpierw najprostsze badania –  EKG, ciśnienie, krew do laboratorium. Szczęśliwie, w EKG nie było widać zawału serca. Szybko znaleźliśmy jednak inny problem - ciśnienie krwi wynosił 60/40 mmHg, czyli dwa razy mniej niż powinno. Aby je podnieść, podłączyliśmy płyny, które wypełniły naczynia krwionośne i zmusiły serce do silniejszych skurczów. Teraz mogliśmy poświęcić chwilę, żeby przeanalizować wyniki badań i zastanowić się nad dalszym postępowaniem.

Rezultaty nie napawały optymizmem. Oprócz anemii, zauważyliśmy podwyższony poziom białych krwinek, co może oznaczać, że doszło do zakażenia, które tli się gdzieś w organizmie. Kolejną nieprawidłowością jest wzrost stężenia D-dimerów. Całość uzupełniło jeszcze podwyższone stężenie troponin, czyli enzymów uwalnianych z uszkodzonego (na przykład przez zawał) mięśnia sercowego.

Problem w tym, że żaden ze wskaźników nie był wyraźnie ponad normą, przez co prawdopodobnych było bardzo wiele chorób. Długą listę postanowiliśmy zawęzić do czterech możliwości.


Zatorowość płucna

Zaczęliśmy od wykluczenia zatorowości płucnej. W skrócie jest to choroba, wywołana przez zatkanie tętnic płucnych materiałem zatorowym (skrzeplinami, płynem owodniowym, powietrzem, tkanką tłuszczową). Dochodzi wtedy do utrudnienia i ograniczenia przepływu krwi przez płuca, co skutkuje niewydolnością prawej komory serca, która musi wykonać większą pracę, żeby przepchnąć krew przez tętnice. Jednocześnie, rozwija się niedotlenienie organizmu – mniejsza ilość krwi w płucach pobiera mniej tlenu, co skutkuje niedokrwieniem tkanek obwodowych.

Aby zdiagnozować zatorowość, wykonaliśmy tomografię komputerową tętnic płucnych. Światło naczyń okazało się czyste. Jedna hipoteza wykluczona. Szukamy dalej.


Krwotok

Częstą przyczyną znacznie obniżonego ciśnienia, anemii, a nawet podwyższonego stężenia D-dimerów, może być wewnętrzny krwotok. Wywiad i badanie lekarskie wykluczyły krwawienie z przewodu pokarmowego, dlatego zaczęliśmy szukać w innych miejscach. Wykonaliśmy USG brzucha, a później tomografię komputerową głowy, jamy brzusznej i miednicy. Żadnych oznak krwawienia. Żadnych objawów, które mogłyby tłumaczyć stan pacjenta.

Znaleźliśmy jednak jedno odstępstwo od normy. W jamie brzusznej znajdowało się trochę wolnego płynu. Nie na tyle dużo, żeby wywołać dolegliwości, ale nie powinno być tam go wcale. Taki objaw często wskazuje na problem z sercem. Właśnie tam postanowiliśmy szukać.


Zawał serca

Diagnostykę zawału serca zaczęliśmy już przy przyjęciu. W wykonanym EKG nie było żadnych zmian. To jednak nie wystarczy - aby go całkowicie wykluczyć, musieliśmy oznaczyć troponiny. 

Pierwsze oznaczenie wykazało pewne, ale niezbyt wielkie podwyższenie ich koncentracji. Jeśli przy drugim badaniu to stężenie znacznie wzrośnie – potwierdzimy zawał i wdrożymy odpowiednie leczenie. Problem w tym, że wzrostu nie było. Nam za to pozostała ostatnia opcja.


Infekcja serca

Wiele rzeczy wskazywało na możliwość infekcji w obrębie serca. Obraz kliniczny, wyniki badań, nawet przebyte niedawno przez pacjenta przeziębienie. Aby sprawdzić tą hipotezę, wykonaliśmy echo serca.

Trafiliśmy.

W echu zobaczyliśmy cały szereg złych rzeczy. Prawidłowa zastawka oddzielająca lewą komorę serca od aorty powinna mieć trzy płatki. U pacjenta był tylko jeden. Co więcej, właśnie na tym płatku zadomowiły się bakterie, uszkadzając go i tworząc ropień. Mnożenie się bakterii i wzrost ropnia doprowadziły do przerwania przegrody międzykomorowej, przez co krew z lewej komory, zamiast płynąć do aorty i wszystkich tkanek obwodowych, przedostawała się do komory prawej. Tak duże zaburzenia doprowadziły do niewydolności serca i pojawienia się płynu w jamie brzusznej. 

Pozostała jedna decyzja. Co dalej?


Epilog


Pacjent przez cały czas otrzymywał leki, które miały walczyć z niewydolnością krążenia i podnieść ciśnienie krwi. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, chorego przetransportowano do najbliższego oddziału kardiochirurgii. Podczas operacji usunięto martwe tkanki, wszczepiono sztuczną zastawkę aorty oraz zszyto przegrodę międzykomorową. Pacjent wybudził się ze znieczulenia. Niestety, powrót do pełnego zdrowia zajmie mu jeszcze dużo czasu.





Ze względu na obowiązującą tajemnicę lekarską, niektóre informacje zostały zmnienione. Należy też pamiętać, że podczas diagnostyki sprawdzaliśmy jednocześnie wiele hipotez - podział, który tutaj widzisz, zastosowałem tylko na potrzeby opowiadania.


PS 
Mój blog jest jeszcze niewielki, dlatego będę bardzo wdzięczny, jeśli pomożesz mi go rozwijać. Jeśli ci się spodobał - polub moją stronę na fb, zostaw komentarz, albo poleć ten adres znajomym. Dzięki!



Photo by Marcelo Leal on Unsplash


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.