Historie

PRZYCHODZI WIĘZIEŃ NA SOR

8 marca 2018
Szpital, w którym pracuję, ma charakterystyczną cechę – leczą się w nim policjanci i ci, którzy się pod opieką ich znajdują – aresztanci. I kiedy widzisz dwóch smutnych panów prowadzących trzeciego, zakutego w kajdanki, wiesz, że nie będziesz się nudził.
Nasz nowy pacjent w ramach rozrywki postanowił połknąć dwie baterie. Obraz rtg pozwalał przypuszczać, że typu AA. Marki nie udało się ustalić.
Ogólnie, nie ma się co dziwić – życie więźnia polega na nudzie. Większość dnia spędza w ciasnej celi z kilkoma kolegami. Ma sztywno ustalone czasy posiłków, pobudki i gaszenia świateł. Tylko od czasu do czasu może wyjść na spacer, zapalić papierosa. Monotonia do potęgi. 
Z bateriami jest jednak pewien problem. Szczelne nie stanowią większego zagrożenia, najwyżej zawarty w nich nikiel spowoduje reakcję uczuleniową. Niestety, nie wiadomo jak się zachowają potraktowane silnym kwasem, zasadą i enzymami trawiennymi. Jeśli się rozszczelnią, zawarte w nich substancje łatwo spowodują perforację przewodu pokarmowego i zatrucie organizmu, co już mocno zagraża życiu pacjenta. Z drugiej strony, operacyjne usunięcie baterii także jest niebezpieczne dla zdrowia, a przy okazji kosztowne. Klasyczna sytuacja, gdzie każdy wybór może być tym złym.
Po badaniach zdecydowano o mało inwazyjnym podjeściu – obserwacji i wykonaniu kilku zdjęć rentgenowskich. Szczęśliwie, po paru godzinach pacjent dalej nie miał żadnych objawów, a rtg pokazało, że baterie znajdują się już na końcu swojej drogi. 
Więźnia w stanie ogólnym dobrym odprowadzono do celi. Nie wiadomo, czy próbował odzyskać spożyte przedmioty.
PS Mój blog jest jeszcze niewielki – będę bardzo wdzięczny, jeśli pomożesz mi się rozwijać i zostaniesz tu na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!

Photo by Rodrigo Soares on Unsplash

Może ci się spodobać

Brak komentarzy

Zostaw komentarz