DWA PROMILE I BIOREZONANS, CZYLI TYDZIEŃ NA SOR

18 września

Czasami dyżury przypominają pracę w fabryce. Kolejni pacjenci zgłaszają jednakowe objawy, więc swoje zadania zaczynasz wykonywać mechanicznie, na automacie. Zbierasz wywiad, wypełniasz dokumenty zlecasz badania. EKG, morfologia, elektrolity, troponiny, glukoza, kreatynina, tomografia komputerowa w razie potrzeby. Cierpliwie czekasz na wyniki. Wypisujesz albo przyjmujesz na oddział. Tyle. Następny proszę.

Te godziny żmudnej, powtarzalnej harówki przeplatane są jednak zdarzeniami, które wyrywają cię z rutyny i przypominają, że dyżur to nie praca na taśmie. Noc od razu staje się ciekawsza.


Dwa promile

Kilka dni temu na nasz SOR trafił pijany mężczyzna. Nie widać było po nim śladów przewlekłego nadużywania - raczej wyglądało to na jednorazowy wysokok. W badaniu ograniczony kontakt słowny, dwa promile alkoholu we krwi i dziesięciocentymetrowa rana głowy powstała po uderzeniu o kant stołu. Od rodziny dowiedzieliśmy się, że upojenie było konsekwencją żałoby po utracie domowego pupila. Cóż… każdy powód jest dobry.

Rana głowy wyglądała fatalnie. Silne uderzenie o stół wywołało raczej pęknięcie niż rozcięcie skóry i poskutkowało dużym ubytkiem powłok. Musiałem się nieźle nagimnastykować, a i tak mogłem jedynie nieznacznie zbliżyć brzegi rany. Blizna będzie paskudna. Teraz tylko opatrunek i podróż do tomografu.

Szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy coś specjalnego, ale w przypadku urazów głowy mamy obowiązek wykluczyć zagrażające życiu obrażenia wewnątrzczaszkowe. Takie kontuzje mogą skutkować na przykład krwiakami nadtwardówkowymi, które mogą być śmiertelne, jeśli nie odbarczymy ich w odpowiednim momencie. Mniejsza, że normalny człowiek ze skierowaniem musi czekać na TK nawet kilka miesięcy. Pijanemu po urazie głowy zrobimy je od ręki.

Tym razem jednak nie przeczytaliśmy standardowej formułki o braku świeżych uszkodzeń mózgowia i kości czaszki. Opis mówił o całkiem sporym guzie mózgu, który prawdopodobnie rozwijał się już od dłuższego czasu - nie było możliwości, żeby taka zmiana powstała w wyniku urazu. Pacjenta przetrzymaliśmy na SOR do wytrzeźwienia, a później skierowaliśmy na neurologię, gdzie miał czekać na dalszą diagnostykę.

Raczej nie był to wymarzony koniec imprezy.


Biorezonans

Najważniejsza nauka z SOR? Nie ma czegoś takiego jak szczyt głupoty. Zawsze może być gorzej

Godzina 23.00. Na salę obserwacyjną trafił mężczyzna zgłaszający złe samopoczucie, kołatanie serca, oraz ból w klatce piersiowej. Zaczęliśmy standardowo - od podstawowych badań. EKG, morfologia, troponiny i jeszcze kilka  wskaźników, które pomagają określić stan serca. Wyniki potwierdziły nasze przypuszczenia. Zaawansowana niewydolność serca z towarzyszącym blokiem przewodzenia. Zdarza się. Wołamy kardiologa na konsultację.

Tutaj zaczęła się zabawa.

Kardiolog zaproponował położenie pacjenta na oddział, włączenie odpowiednich leków i wszczepienie stymulatora do terapii resynchronizacyjnej. To częste postępowanie, znacznie poprawiające wydolność i zmniejszające ryzyko śmierci. I wtedy do rozmowy włączyła się ONA - małżonka pacjenta. Biedny staruszek nie mógł dojść do słowa, za to kobieta wypluwała kolejne zdania z szybkością karabinu - kategorycznie odmówiła proponowanego leczenia i rzucała kolejnymi, coraz śmieszniejszymi, argumentami.

Po pierwsze, całkowicie zanegowała konieczność przyjmowania leków. Prawdziwym remedium miała być homeopatia a nie szatańskie wyroby Big Pharmy. Tak powiedział jej przez telefon jeden z jej terapeutów szarlatanów. Po drugie, kategorycznie odrzuciła możliwość wszczepienia stymulatora. To małe, umieszczane pod obojczykiem, urządzenie jest bardzo wrażliwe na zmiany pola magnetycznego, co uniemożliwiłoby przeprowadzanie u męża biorezonansu, który jest kolejnym środkiem na całe zło – przeziębienia, zapalenia pęcherza moczowego i niewydolność serca. Przecież to już dawno zostało udowodnione, tylko my, lekarze, jacyś zacofani jesteśmy.

Koniec końców babcia zatryumfowała. Mężczyzna podpisał formularz o braku zgody na proponowane leczenie i posłusznie opuścił oddział (jakby miał inny wybór). To, że jego niewydolne serce się zatrzyma jest tylko kwestią czasu.



Zagadka. 
Kto otrzyma wtedy pozew?



picture via: www.futurity.org

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.