KINO I MEDYCYNA - CZĘŚĆ 1. DEFIBRYLACJA!

24 października

Kino rządzi się własnymi prawami. Filmy muszą sprostać niełatwemu zadaniu utrzymania widza przed ekranem przez kilkadziesiąt długich minut. Dzisiaj, kiedy przyzwyczailiśmy się już do życia na pełnej prędkości i robienia setki rzeczy na raz, może być to kwestią szczególnie trudną.

Niezawodną metodą stosowaną, by zachować uwagę widza jest wzbudzenie w nim emocji. Radość, szczęście, zaciekawienie, niecierpliwość, złość, smutek. Możliwości są ogromne. A czy istnieje coś bardziej poruszającego niż heroiczna walka o życie?


Filmowa śmierć

Wszyscy znamy ten moment. Stan pacjenta zaczyna się pogarszać. Pikanie kardiomonitora, dotychczas spokojne i miarowe, zaczyna przyspieszać, staje się nieregularne, aż w końcu przechodzi w długi jednostajny pisk. Wykres EKG, który jeszcze chwilę temu pokazywał prawidłowe załamki, teraz jest jedynie płaską linią. Ktoś zaczyna uciskać klatkę piersiową, inna osoba przygotowuje sprzęt, kolejna podaje leki. W końcu pada komenda "odsunąć się!", po której dochodzi do wyładowania defibrylatora. Ekran znów pokazuje prawidłowy wykres. Jeszcze jedna osoba wyrwana z objęć śmierci.

Proste? Niekoniecznie.


Kiedy nie defibrylować?

Trochę teorii. W medycynie możemy wyróżnić cztery mechanizmy zatrzymania krążenia - asystolię (czyli obraz płaskiej linii na kardiomonitorze), aktywność elektryczną bez tętna (w skrócie PEA), częstoskurcz komorowy bez tętna (VT) i migotanie komór (VF). Nazwy są trudne, ale taki podział ma duże znaczenie. Poszczególne mechanizmy nie tylko warunkują postępowanie zespołu reanimacyjnego, ale także oznaczają różne szanse pacjenta na przeżycie i zdarzają się z niejednakową częstością w odmiennych grupach wiekowych.

Pierwsze dwa mechanizmy nazywane są rytmami nie do defibrylacji – wykonanie wyładowania jedynie zaszkodzi pacjentowi. Przepływający przez mięsień sercowy prąd o energii kilkuset dżuli nie jest obojętny dla jego komórek. W reanimacji takiego pacjenta trzeba poprzestać na uciskach klatki piersiowej, wentylacji i podawaniu leków. Na nieszczęście to właśnie wykres asystolii jest najbardziej sugestywny. Czy słysząc jednostajny długi dźwięk i widząc taki obrazek, można się pomylić?




I jeszcze scena z Casino Royale. Szczęśliwie, już pojedyńcza defibrylacja ratuje Bonda, który natychmiast odzyskuje on przytomność i wraca do stołu pokerowego. Przy okazji, 007 miał dużo szczęścia posiadając w swojej apteczce odtrutkę na naparstnicę .


Fragment filmu "Casino Royale" (2006) w reż. Martina Campbella.


A kiedy defibrylować

Dwa ostatnie mechanizmy zatrzymania akcji serca, czyli VT i VF, nazywane są rytmami do defibrylacji. W takich przypadkach wyładowanie znacznie zwiększa szanse pacjenta na przeżycie i powinno nastąpić jak najszybciej. Swoją drogą, w wielu miejscach można już znaleźć automatyczne defibrylatory zewnętrzne (AED). Są one bajecznie proste w obsłudze – wystarczy tylko wykonywać komendy wydawane przez urządzenie, a ono zajmie się analizą rytmu i powie, kiedy wykonać defibrylację.

Szczerze mówiąc, dałem radę znaleźć jedną produkcję, w której scena defibrylacji została przedstawiona wystarczająco wiarygodnie. To przedostatni odcinek pierwszego sezonu Domu z papieru, czyli Netflixowej produkcji opowiadającej o napadzie na madrycką mennicę. Pierwsze zdjęcie przedstawia migotanie komór, czyli typowy rytm do defibrylacji, drugie to zbliżenie na naszego pacjenta.



Ujęcia z serialu "Dom z papieru" S01 E12 (2017) prod. Netflix


Jeśli obejrzycie ten fragment (albo załączone zjdęcia) wystarczająco uważnie, zobaczycie, że i tutaj twórcy nie ustrzegli się błędu. Monitor pokazuje rytm serca, jeszcze przed przyłożeniem łyżek defibrylatora, mimo że na klatce Angela nie ma żadnych elektrod, doprowadzających sygnał do urządzenia.


Na koniec

Tak naprawdę nie mam zamiaru wytykać twórcom błędów i wpadek. Bardzo dobrze wiem, że kino rządzi się swoimi prawami, a rozrywka jest ważniejsza niż podręcznikowa dokładność. Z drugiej strony, mogę w ten sposób przekazać wam trochę informacji o tym, jak wygląda resuscytacja w prawdziwym życiu. A jeśli kiedyś zobaczycie ratowników jedynie uciskających klatkę piersiową, będziecie wiedzieć, dlaczego wygląda to tak, a nie inaczej.


Na pewno widzieliście więcej medycznych scen w filmach. Co rzuciło wam się w oczy? Jakie błędy i wpadki zauważyliście sami? Dajcie znać w komentarzach!




Dobrze, że jesteś! 
Jeśli spodobał ci się ten tekst, dołącz do mnie na facebooku 

i instagramie

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.