WIELKA KSIĘGA OBRZYDLIWOŚCI

27 stycznia

Kiedy wyobrażasz sobie pracę lekarza, pewnie myślisz o człowieku ubranym w biały fartuch, spędzającym czas na pisaniu recept, uzupełnianiu dokumentacji, czy operowaniu pacjentów. To prawda. Przez większość czasu.

Niestety, często okazuje się, że nasza praca ma niewiele wspólnego z komfortem i czystością. Widać to zwykle już podczas porannej wizyty. Nie wiem dlaczego, ale wielu pacjentów ma ogromny problem z higieną. Tak jakby z momentem przyjęcia do szpitala znikała u nich jakakolwiek chęć do zachowania choćby odrobiny czystości - wzięcia prysznica, czy umycia zębów. Efektu łatwo się domyślić. Człowiek myśli tylko o tym, żeby jak najszybciej wydostać się z sali.

Inną sprawą są pacjenci, którzy nie są w stanie zapanować nad swoją fizjologią. Powody mogą być różne. Chorzy z urazami głowy albo silnymi dolegliwościami bólowymi często cierpią z powodu wymiotów, a nieprzytomni siłą rzeczy nie kontrolują czynności zwieraczy. Czasami trzeba też odessać zbierającą się wydzielinę z układu oddechowego. Cholernie się cieszę, że to nie ja muszę sprzątać po takich pacjentach i czuję ogromny szacunek do pielęgniarek czy sanitariuszek, które z takimi problemami borykają się codziennie.

Ostatnio mój szacunek stał się jeszcze większy. Jeden z pacjentów wymagał operacji, a pewnym kłopotem była nasilona biegunka wynikająca ze stosowanych antybiotyków. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że aby poskładać pacjenta konieczne było wszczepienie metalowych zespoleń, co wymaga całkowicie sterylnego pola operacyjnego. Rozwiązaniem było założenie do odbytu cewnika, który zapobiegłby zanieczyszczeniu. Niestety, jestem najmłodszy na oddziale, więc to zadanie spadło na mnie. Oszczędzę wam szczegółów. Powiem tylko, że myłem ręce przez kilka minut i wcale nie czułem, że są czyste.

W takich momentach czuję wielką ulgę, że nie zostałem chirurgiem i nie muszę się zajmować przewodem pokarmowym. Pamiętam, kiedy podczas studiów wchodziłem na salę operacyjną i czułem odór wydobywający się z otwartych jelit, sprawiający, że jedyne o czym myślisz to jak najszybsza ucieczka z bloku. Serio, toi toie na koncertach pachną lepiej.


Nie wiem, co powinienem napisać na zakończenie. Może wystarczy tyle: jeśli masz wrażliwy węch a smród przyprawia cię o mdłości, nie pracuj w szpitalu. Jest wiele przyjemniejszych miejsc.


Dobrze, że jesteś! 
Jeśli spodobał ci się ten tekst, dołącz do mnie na facebooku 

i instagramie

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.