INNY ŚWIAT, CZYLI JAK WYGLĄDA SALA OPERACYJNA

13 listopada


Jak wygląda sala operacyjna



Szpitalne korytarze zawsze są pełne ludzi spieszących z jednego miejsca do drugiego. Jedni szukają pomocy, inni ją niosą. Panuje tu ciągły zgiełk i gwar, cichnący jedynie w nocy. W porównaniu z resztą szpitala, sale operacyjne są kompletnie innym światem.


Najważniejszy jest pacjent

stół operacyjnyCentralną część sali operacyjnej zajmuje stół, na którym leży pacjent. Sama nazwa może być nieco myląca i pochodzi z odległych czasów, kiedy chorego rzeczywiście kładziono na prostym, drewnianym stole. Dzisiejsze stoły operacyjne są nieporównywalnie bardziej zaawansowanymi maszynami umożliwiającymi uzyskanie praktycznie dowolnej pozycji pacjenta – na plecach, brzuchu, boku czy na siedząco. To niezwykle ważne, bo nieprawidłowe ułożenie chorego utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia wykonanie zabiegu (o czym sam mogłem się już nie raz przekonać).

Układając pacjenta trzeba pamiętać o niezliczonych rzeczach. Najważniejsza jest stabilność – chory zsuwający się ze stołu to istny koszmar chirurga. Innymi kwestiami są np. wygoda chorego (często przytomnego podczas zabiegu), zapobieganie powstawaniu odleżyn i uciskowi wystających części ciała (szczególnie u mężczyzn), a także możliwość wykonania kontrolnego RTG.


Znieczulenie ogólne czy przewodowe?

W okolicy głowy chorego zwykle znajduje się kolumna anestezjologiczna, czyli urządzenie zawierające najważniejsze elementy niezbędne do kontroli znieczulenia i stanu pacjenta. Dla chirurgów jego wskazania to często czarna magia, ale anestezjolodzy obsługują je całkiem nieźle. Wbudowany jest tutaj respirator przejmujący czynność oddechową chorego, kardiomonitor pokazujący m.in. czynność serca i saturację (czyli poziom natlenienia krwi pacjenta), parowniki do wziewnych leków usypiających oraz wskaźnik głębokości sedacji. Long story short jest tutaj wszystko, czego anestezjolog potrzebuje, żeby monitorować stan pacjenta.


Stół z narzędziami

Żaden zabieg nie doszedłby do skutku bez odpowiedniego instrumentarium. Narzędzia wymagane do operacji rozkładane są na sterylnych stołach stanowiących królestwo instrumentariuszek. Często zastanawiam się, w jaki sposób radzą sobie one z zestawami zawierającymi po kilkaset specjalistycznych przyrządów. Utrzymanie porządku musi być niezwykle ciężkim zadaniem!

Podczas naszych operacji narzędzia dzielą się na dwie kategorie. Pierwsza z nich to narzędzia ogólne, wśród których znajdują się przyrządy używane w każdym zabiegu. Są tutaj noże, pęsety, peany, kochery, raspatory, luery, picusie, młotki, płaskoszczypy, druty czy wiertarki (szczerze mówiąc, mimo wymyślnych nazw, narzędzia ortopedyczne nie różnią się zbytnio od tych używanych w warsztatach). Druga kategoria to narzędzia specjalistyczne, czyli te przeznaczone do konkretnego zabiegu. Ich ilość i kształty zależą od konkretnego typu operacji. Firmy dostarczające instrumentarium specjalistyczne prześcigają się w pomysłach na to, jak odróżnić się od innych i dostarczyć najlepszy i najwygodniejszy sprzęt… W teorii. W praktyce część zestawów jest naprawdę udana, a inne sprawiają tyle problemów, że jedynym marzeniem jest wyrzucić je przez okno.


Cała reszta przydatnych rzeczy

Chirurgia nieustannie się zmienia. Kiedyś prym wiodły zabiegi otwarte, dziś ustępujące operacjom małoinwazyjnym. Tak samo jest z ortopedią. Otwarte repozycje i zespolenia powoli ustępują miejsca zabiegom z minimalnym uszkodzeniem tkanek. Często nie potrzebujemy już wielkich cięć – wystarczy kilka małych dostępów. Techniki te mają niewątpliwe zalety. Rany pooperacyjne znajdują się wtedy daleko od złamania, więc goją się znacznie łatwiej, rzadziej ulegają infekcjom i sprawiają pacjentowi mniejszy ból. Minusem jest brak bezpośredniego wglądu w miejsce złamania, dlatego do kontroli ustawienia odłamów musimy wykorzystywać monitor RTG.
Sam aparat rentgenowski ma kształt ramienia w kształcie litery C z lampą rentgenowską z jednej strony i detektorem z drugiej. Ramię może poruszać się w każdej osi, dzięki czemu możemy otrzymać zdjęcia wykonane w różnych płaszczyznach. Uzyskane obrazy są natychmiast dostępne na podłączonym do ramienia wyświetlaczu. Mając nieco wprawy można z nich wyczytać całkiem sporo informacji, chociaż wymaga to dużo doświadczenia i wyobraźni przestrzennej.

Ważne miejsce na naszych salach  zajmuje także komputer. Otwieramy na nim wyjściowe zdjęcia RTG albo skany tomografii komputerowej, które pomagają nam w nawigacji podczas zabiegu. I jeszcze jedna funkcja komputera – można na nim puścić ulubioną muzykę.

Poza wymienionymi rzeczami, sala operacyjna pełna jest jeszcze szafek wypełnionych najczęściej używanymi lekami, materiałami opatrunkowymi, płynami, nićmi i tysiącem innych przedmiotów. Dzięki temu, że są blisko możemy ich użyć od razu, gdy zajdzie taka potrzeba.


To nie wszystko

Oczywiście nie dałem rady wymienić wszystkich przedmiotów znajdujących się na sali operacyjnej. Wiele zabiegów rządzi się swoimi prawami i wymaga specjalnych narzędzi. Często wykorzystuje się kolumny do laparo- albo artroskopii, mikroskopy zabiegowe a także śródoperacyjne USG. Wybór jest naprawdę ogromny i zależy od potrzeb i umiejętności chirurga (niestety zwykle także od majętności szpitala).






Dobrze, że jesteś! 
Jeśli spodobał ci się ten tekst, dołącz do mnie na facebooku 

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.