Codzienność

ABORCJA. NOWE PRAWO I PIEKŁO KOBIET

23 października 2020
Aborcja

Stało się. Dziwaczny twór, który ciężko nazwać Trybunałem Konstytucyjnym, orzekł, że przerywanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu łamie zapisy ustawy zasadniczej. Dotychczasowe prawo musi zostać zmienione, a aborcja utrudniona. Po wielu latach czekania celebryci z organizacji pro-life mogą odtrąbić wielkie zwycięstwo. Ale czy naprawdę jest się z czego cieszyć?  

 

Aborcja a prawo

Od 1993 roku obowiązuje w Polsce ustawa o planowaniu rodziny, która dopuszcza przerywanie ciąży w trzech, bardzo konkretnych stanach:

  • Ciąża zagraża życiu lub zdrowiu ciężarnej
  • Ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego
  • Wykonane badania wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych uszkodzeń płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Te trzy przypadki stanowiły „kompromis aborcyjny”, który tak naprawdę nie satysfakcjonował nikogo. Organizacje lewicowe podkreślały, że jest to jedno z najbardziej rygorystycznych praw w Europie i domagały się jego złagodzenia. Z drugiej strony kościół i antyaborcyjni celebryci pokroju Kai Godek naciskały na rządzących, żeby te przepisy dodatkowo zaostrzyć.

Największy problem z tą sytuacją miała partia rządząca. Wiadomym było, że jej romans z kościołem wymusi w końcu ograniczenie prawa do aborcji. Próba została podjęta w marcu 2018 roku, ale protesty czarnych parasolek skutecznie powstrzymały zapędy władz (pisałem o tym tutaj). Okazało się wtedy, że wprowadzenie nowego, zaostrzonego prawa spotka się ze zdecydowanym sprzeciwem ulicy. Rząd znalazł więc nową, tchórzowską, drogę – wykorzystał czas pandemii oraz zdemolowany przez siebie Trybunał Konstytucyjny. Rozwiązanie genialne w swojej prostocie.  

 

Aborcja zakazana całkowicie?

Nie ma co ukrywać, że działacze pro-life żyją w swoim własnym, dziwacznym świecie. Oczekują oni, że aborcja przestanie istnieć w momencie wprowadzenia jej zakazu. Proste jak drut? Otóż nie. Wg Krystyny Kacpury, dyrektorki Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, nowe prawo uderzy w kobiety najbiedniejsze. Podstawione pod ścianą, sięgną one po chałupnicze, niebezpieczne dla zdrowia i życia, metody przerywania ciąży. Polska dołączy do niechlubnych statystyk mówiących, że rocznie 40 tys. kobiet umiera, a 2 miliony jest hospitalizowanych w wyniku nieudanych domowych aborcji  (całą wypowiedź usłyszycie tutaj).

Zakaz przerywania ciąży w kontrolowanych i bezpiecznych warunkach spowoduje rozkwit podziemia aborcyjnego. Przerywanie ciąży stanie się intratnym biznesem. Na zabieg, który powinien zostać przeprowadzony u kobiet bezpłatnie, będą mogły sobie pozwolić tylko te dobrze zarabiające. Niestety, cena nie będzie szła w parze z jakością. Nie będzie przecież możliwości rzeczywistej weryfikacji, kto aborcję wykonuje, jakie ma doświadczenie i kwalifikacje. Rozwinie się niemożliwa do opanowania bezkarność. Trudno przecież oczekiwać od kobiety, że w razie komplikacji zgłosi się do organów ścigania.

Nie możemy także zapominać o skutkach społecznych takiej decyzji. Rozumiem kobiety, które po porodzie nie będą chciały zająć się dzieckiem, niezależnie od powodu.  Narazi je to na stygmatyzację i odrzucenie przez środowisko i najbliższych. Osoba, która doświadczyła ogromnego bólu dowiadując się, że jej dziecko jest ciężko i nieuleczalnie chore, będzie musiała sobie dodatkowo radzić z potępieniem i wyobcowaniem.

Osobną kwestią pozostaje jeszcze ekonomia. Opieka nad chorą, niepełnosprawną osobą generuje ogromne koszty. Co więcej, jedno z rodziców zostaje zwykle wyłączone z pracy zawodowej, bo dziecko wymaga nieustannego nadzoru. Kilkaset złotych zasiłku nie wystarcza nawet na podstawowe wyposażenie.  Rodziny robią więc co mogą, szukają wsparcia u bliskich, organizują zbiórki… Ale czy na pewno powinno tak być?  

 

Prawdziwe pro-life

Największe polskie organizacje pro-life to marne karykatury, zdolne jedynie do rozwieszania kontrowersyjnych i kłamliwych banerów w centrach miast. Nie lepszy jest kościół katolicki, który bardzo interesuje się zakazem przerywania ciąży, ale nie obchodzi go co się stanie z dzieckiem po urodzeniu. Nie oszukujmy się. To nie jest działanie „za życiem”. To paskudna iluzja.

Prawdziwym działaniem pro-life byłoby utworzenie prawa zachęcającego do wychowywania dzieci. Zasad i warunków, dzięki którym kobiety chciałyby urodzić także dzieci z nieodwracalnymi wadami. Możliwości jest wiele – rzeczywiste wsparcie finansowe, pomoc psychologiczna, utworzenie hospicjów, szkolenia dotyczące opieki nad chorym, łatwy dostęp do rehabilitacji. To dzięki tym metodom inne kraje rzeczywiście zmniejszyły liczbę aborcji. Nie przez zakazy.

Niestety, takie działania wymagałyby od rządu składnego planu i chęci. Od obecnych polityków nie możemy oczekiwać ani jednego ani drugiego.  

 

Vivat statystyki!

Zaostrzenie prawa aborcyjnego poprawi nam statystyki. Cyferki pokażą sukces pewnego niskiego, bezdzietnego pana i jego kolegów w koloratkach. To nie znaczy, że aborcji będzie mniej. Nikt ich nie będzie liczył, bo kobiety, którym właśnie odebrano godność, będą przeżywać swoje dramaty w łazienkach, ukrytych gabinetach albo za granicą, daleko od domu.    

 

 

Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o medycynie, dołącz do mnie na facebooku

 https://www.facebook.com/30ucisniec/

grupie 30 uciśnięć – medycyna bez tajemnic

https://www.facebook.com/groups/497178084208741

i instagramie

https://www.instagram.com/30ucisniec.pl/

 

Może ci się spodobać

Brak komentarzy

Zostaw komentarz